Opublikowano:

BEZ AUDIOBOOKA NIE MA WYOBRAŹNI – ROZMOWA Z ANNĄ SENIUK

AnnaSeniuk, Stabeusz, Literówka

Rozmowa Katarzyny Karczyńskiej z Radia Zielona Góra z aktorką Teatru Narodowego, wykładowcą Akademii Teatralnej w Warszawie Anną Seniuk o dzieciach, wyobraźni i audiobooku „Proszę słonia”.

Katarzyna Karczyńska: Pani Aniu, pozdrowienia z Zielonej Góry. Lubi Pani to nasze miejsce?

Anna Seniuk: Muszę przyznać, że bardzo tęsknie za Zieloną Górą. Ostatnio kontakty się urwały, a mam tam wielu przyjaciół i znajomych, z którymi chciałabym się zobaczyć, jednak jest to dość daleko. Parę lat, które tam spędziłam – oczywiście z przerwami – ze spektaklami z „Dulską” i z „Ożenkiem”, bardzo mnie związały z tym miastem. Bardzo mi się ono podoba, znam miasto i okolice, i bardzo tęsknię za Zieloną Górą.

K. K.: To my tutaj na Panią czekamy, a póki co możemy Panią posłuchać w bajce, którą przepięknie Pani czyta – Ludwik Jerzy Kern „Proszę słonia”, klasyk lat sześćdziesiątych. W jednym z wywiadów przeczytałam, że Pani przyjaźniła się z domem Kernów. Proszę o tym opowiedzieć.

A. S.: Tak, miałam to szczęście, że znałam autora tej bajki, pana Ludwika Jerzego Kerna, poprzez żonę pana Ludwika, czyli Martę Stebnicką, która była moją nauczycielką, profesorką Akademii Teatralnej. Z panią Martą przyjaźnimy się do dnia dzisiejszego. Dzwonimy do siebie co kilka dni. W najbliższym czasie się do niej wybieram i muszę się pochwalić, że –jeśli mogę – pani profesor Marta Stebnicka, małżonka pana Ludwika Jerzego Kerna, właśnie dostała płytę i niedawno przesłuchała ją, bo nie miała odpowiedniej aparatury, i dała mi recenzję. Bardzo się bałam tego, bo to w końcu moja pani profesor, i muszę powiedzieć, że recenzja była pozytywna jeżeli nie bardziej niż pozytywna, ale zatrzymajmy się na tym. Pani profesor mnie pochwaliła i powiedziała, że bardzo dobrze się tego słucha, że dobrze to przeczytałam. Pierwsza recenzja mojej pani profesor była bardzo miła.

K. K.: Z tym większą radością będziemy wszystkich zapraszać, żeby sięgnęli po tego audiobooka. To nie jest pani pierwsza praca na rzecz dzieci. Wiem, że pani uczestniczy w akcji „Cała Polska czyta dzieciom” i podejrzewam, że czytała też pani swoim dzieciom.

A. S.: Tak, tak. Wszystkie moje produkcje przechodzą najpierw przez recenzje moich wnuków. To jest oczywiste, że się czytało. Teraz po prostu, mniej się czyta. Właśnie dzieci, które są w wieku moich wnuków, są pozbawione bardzo często książki. To bardzo wygodne posadzić dziecko przed telewizorem czy przed ekranem i puścić dzieciom bajkę, ale ostrzegam wszystkich, którzy chcą mieć cudowne dzieci, wnuki, otwarte, z ogromną wyobraźnią, inteligentne, żeby ograniczyli troszeczkę tę formę zabawy dla dzieci, ponieważ oglądanie nie rozwija wyobraźni, nie rozwija dziecka. Jeżeli chce ktoś mieć mądre dziecko z wyobraźnią, książkę należy dawać do słuchania. Wtedy wyobraźnia pracuje. Wtedy właśnie dziecko może za pomocą dźwięków, słów wyobrazić sobie pewne sytuacje. A przed telewizorem siedzi biernie, ma wszystko podane. Wyobraźnia jest wyłączona i nie gimnastykuje się. To troszkę naukowy wywód, ale mam nadzieję, że może dotrze do rodziców, babć i opiekunów.

K. K.: Proszę powiedzieć, pamięta pani co czytała dzieciom albo teraz czyta? Co jest godne polecenia? Po co rodzice mogliby sięgnąć?

Anna Seniuk
Anna Seniuk

A. S.: Ja w ogóle dla dzieci bardzo dużo czytam w innych wydawnictwach. Wydałam już bajki norweskie, bajki skandynawskie, rosyjskie, teraz polskie, także polecam bardzo te moje nagrania. Oczywiście moje wnuki znają na pamięć klasykę polską, czyli Brzechwę i Tuwima. Ja również param się inscenizacjami, jako reżyser. Przygotowuję spektakle dla dzieci. Jest takie miejsce na Żoliborzu, które się nazywa Fort Sokolnickiego i tam przygotowałam już trzy premiery dla dzieci. Ostatnią jest dla maluchów „Pchła Szachrajka” , która jest połączona z tekstami Tuwima, również z „Lokomotywą”, z „ZOO” Brzechwy. I ta Pchła Szachrajka wędruje sobie po różnych bajkach właśnie Tuwima i Brzechwy. Teraz niedawno miałam premierę w Teatrze Narodowym, zadebiutowałam jako reżyser. Wyreżyserowałam „Pchłę Szachrajkę”. Zapraszam, jeśli ktoś będzie w Warszawie. To jest musical, albo operetka, bo na sześćdziesiąt minut spektaklu, czterdzieści dwie stanowi przepiękna muzyka. Wykonawczynią Pchły Szachrajki  – ja oczywiście ją kiedyś grałam, babcie może ją pamiętają z telewizji – jest Ewa Konstancja Bułhak, która cudownie się rusza, ma cudowne poczucie humoru, przepięknie śpiewa. Pięknie nam towarzyszyła w scenografii i kostiumach pani Anna Sekuła. Jest to bardzo miłe przedstawienie nie tylko dla dzieci, ale wydaje mi się, że dla dorosłych w równej mierze.

K. K.: Bardzo dziękujemy za to zaproszenie do Warszawy. A wracając jeszcze do pracy przy audiobookach, czy dla dzieci czyta się jakoś inaczej? Na pewno przyjemnie, ale czy to sprawia trudność? Czy trzeba po jakieś inne rzeczy, w warstwie technicznej sięgnąć?

A. S.: Tak. To musi być interesujące. Nie może się snuć jak na jednej nucie melodycznej. To musi być atrakcyjne, do tego zmiany rytmu, wysokości głosu itd., żeby pobudzić wyobraźnię. I przede wszystkim zostawiać dzieciom czas na wyobrażenie sobie tego obrazu, który przeczytałam. Dorośli już te symbole znają, czytają szybciej, chcą opowieść wartką. Natomiast dzieciom trzeba zostawić sekundę, dwie, żeby sobie wyobraziły to, co przeczytałam i dalej przechodzić do następnego.  Ja muszę powiedzieć, że „Proszę słonia” bardzo dobrze mi się czytało. To świetnie napisany tekst, i to co mówiłam wcześniej, rozwija wyobraźnię! Ponieważ w każdym sprzęcie, zabawce, może dziecko wyobrazić sobie życie. Za pomocą tej bajki zabawki dzieciom ożywają. To bardzo, bardzo dobra bajka, która wiele może dzieciom dać.

Katarzyna Karczyńska: Mam takie pytanie. Prywatnie słucha pani audiobooków czy woli pani czytać książki?

A. S.: Wolę czytać książki, bo mam takie możliwości, że znajduje sobie trochę na nie czasu. Ale audiobooków też słucham. Jak się jeździ dużo samochodem jest to cudowna rzecz włączyć sobie audiobooka i jechać. W domu czytam książki, w podróży audiobooki.

K. K.: Dziękuję pięknie za rozmowę.

Dla tych, którzy wolą słuchać:
fragment pierwszy        fragment drugi

Audiobook „Proszę słonia” możesz kupić w naszym sklepie – KLIK!

Na dużym zdjęciu Anna Seniuk z Literówką (Iwona Stabeusz i Grzegorz Stabeusz), © Wydawnictwo Literówka
Zdjęcie Anny Seniuk  © Jacek Poremba

 

2 komentarze do: „BEZ AUDIOBOOKA NIE MA WYOBRAŹNI – ROZMOWA Z ANNĄ SENIUK

  1. Audiobook jest doskonały. I zgadzam się z Panią Anną w całej rozciągłości. Zwłaszcza kiedy czyta tekst, a właściwie odgrywa ktoś taki jak pani Anna.

  2. Pani Anna jest bezbłędna!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *